Błędy sondaży wyborczych w 2014 r.

Okres przedwyborczy to czas, w którym publikowanych jest wiele sondaży, ale czy rzeczywiście dobrze wskazują one stan rywalizacji? Sprawdziliśmy jak w 2014 roku wyniki badań przeprowadzonych przez największe sondażownie różniły się od wyników wyborów. Wzięliśmy pod lupę badania przeprowadzone w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu tuż przed wyborami samorządowymi 4 lata temu.

Badania w Warszawie najbliżej prawdy

By porównać badania, postanowiliśmy zsumować różnicę pomiędzy wynikiem danego kandydata w badaniu a rzeczywistym wynikiem wyborów. Spośród wymienionych przez nas miast to właśnie w Warszawie błędy sondażowni okazały się najmniejsze. Pracownia IBRiS pomyliła się łącznie o 13,96 p.p. W przypadku badania wykonanego przez Millward Brown oraz Sestę błędy wyniosły odpowiednio – 23,32 i 28,62 p.p.

We Wrocławiu najbliżej prawdy był Pressmedial. Błąd badania tej firmy wyniósł łącznie 29,5 p.p. Natomiast wynik IBRIS oraz Millward Brown to różnice w stosunku do wyniku wyborów odpowiednio 39,96 p.p. i 44,19 p.p.

W Krakowie sumy błędów nie były aż tak zróżnicowane. Tuż przed wyborami sondaże przeprowadzili tam IBRiS, Millward Brown i CEM, a błędy ich badań wyniosły odpowiednio – 29,92, 23,33, 25,88 p.p.

Skąd wynika tak dużo różnica między sondażami a ostatecznymi wynikami wyborów? Może mieć na to wpływ wiele czynników – m.in. metoda i data przeprowadzenia badania czy liczba osób niezdecydowanych. Badania pokazują, że kilka dni przed wyborami nawet kilkanaście procent respondentów deklaruje, że nie wie jeszcze, na kogo odda swój głos.

Przeszacowanie sondażowego lidera

Na pierwszy rzut oka możemy zauważyć, że prawie wszystkie pracownie badawcze przeszacowały wynik kandydata, który miał największe szanse na objęcie urzędu prezydenta. W przedstawionych przez nas badaniach jedynie Sesta w Warszawie niedoszacowała wyniku Hanny Gronkiewicz-Waltz (niedoszacowanie wyniosło 13,39 p.p.).

A co w przypadku kandydatów, którzy występują w sondażach na drugim miejscu? Tu natomiast pojawiło się dosyć duże niedoszacowanie. Mirosława Stachowiak-Różecka (kandydatka na prezydenta Wrocławia) ostatecznie otrzymała w I turze aż 25,8%, choć z sondaży wynikało, że nie otrzyma więcej niż 20,65% (według sondażu Pressmedial). Inne badania wskazywały, że otrzyma ona pomiędzy 14,22% (w badaniu Pentagon Research) a 18,46% (zgodnie z IBRiS ).

Ta sama zależność wystąpiła także w sondażach przedwyborczych w Warszawie i Krakowie, gdzie doszło do przeszacowania lidera i niedoszacowania jego głównego konkurenta.

Prawidłowe wskazanie liderów

Mimo że sondaże nie pokazywały nam dokładnego wyniku startujących kandydatów, to jednak nie pomyliły się co do wskazania lidera wyścigu o urząd prezydenta.

Sondaże przeprowadzone przed wyborami samorządowymi w 2014 r. trafnie wskazywały lidera w postaci Hanny Gronkiewicz-Waltz, Jacka Majchrowskiego, jak i Rafała Dutkiewicza. To właśnie oni znaleźli się w drugiej turze wyborów i zwyciężyli w ostatecznym starciu w swoich miastach.

W sprawdzeniu trafności sondaży w najbliższych wyborach pomoże nam projekt www.sprawdzamysondaze.pl tworzony przez Lokalną Politykę we współpracy z Uniwersytetem Adama Mickiewicza. Dzięki Sprawdzamy Sondaże, w jednym miejscu będzie można porównać sondaże oraz prognozy wyborcze w miastach z wynikami wyborów.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z lokalną polityką