Mobilizacja i wysoka frekwencja w wyborach

Wysoka frekwencja wyborcza to jeden z czynników, który podobnie jak polaryzacja oraz sygnalizowana w części miast chęć zmiany władzy miała największy wpływ na wynik minionych wyborów samorządowych. W tym roku 21 X do urn poszło 54,90% uprawnionych do głosowania, co stanowi wzrost o 7,55 p.p. w porównaniu do I tury wyborów w 2014 r. (47,35%) i jednocześnie jest to największa frekwencja w wyborach samorządowych od 1990 r. W niektórych miastach frekwencja była wyższa prawie o 20 p.p. niż 4 lata temu. Jaki miało to wpływ na pojedynki prezydenckie w miastach?

W dużych miastach prezydenci wybrani już w I turze

Spośród 20 miast, w których odnotowano w tym roku największy wzrost frekwencji wyborczej, w 14 z nich wybory zakończyły się już w I turze,  aż w 9 z tych 14 miast w 2014 roku była potrzebna II tura wyborów.

Jeden z największych wzrostów frekwencji miał miejsce w Warszawie, gdzie do urn poszło o 262 205 więcej uprawnionych do głosowania, niż 4 lata temu.  Frekwencja w stolicy wzrosła o 19,23 p.p. w porównaniu do roku 2014 i wyniosła 66,59%. Prezydenturę z wynikiem 56,67% objął Rafał Trzaskowski (Koalicja Obywatelska), a wygraną tego kandydata w I turze wyborów jako jedyny wykazał sondaż Instytutu Badań Samorządowych (wynik IBS: 52,15%). Warto pamiętać, że 4 lata temu Hanna Gronkiewicz-Waltz otrzymała 47,19% głosów w I turze i konieczna była dogrywka.

Większa niż 4 lata temu frekwencja wyborcza wpłynęła również na zakończenie wyborów w I turze w Poznaniu, gdzie zwyciężył kandydat Koalicji Obywatelskiej – Jacek Jaśkowiak. W tym mieście do urn poszło o 67 044 mieszkańców więcej, niż 4 lata temu, a frekwencja wyborcza wzrosła o 18,42 p.p. i wyniosła 57,19% (2014: 38,76%). Silna mobilizacja elektoratu przeciwnego PiS wpłynęła także na sukces Jacka Sutryka (Koalicja Obywatelska) w I turze we Wrocławiu. W tym mieście swój głos oddało o 81300  więcej wyborców, niż w 2014 r., a frekwencja wyborcza wyniosła 53,94% (2014: 36,34%).

II tura w średnich miastach z silnym elektoratem PiS

Drugą grupę stanowią średnie miasta, gdzie w 2015 r. PiS zdobyło zdecydowaną przewagę w wyborach do parlamentu. Silna mobilizacja widoczna zarówno po stronie elektoratu PiS, jak i antyPiS sprawiła, że w miastach takich jak Mielec, Radom czy Tarnów kampanie wyborcze skupiły się wokół 2 głównych kandydatów, a ostateczne starcie rozegrało się w II turze wyborów. W Mielcu, gdzie w 2015 r. PiS otrzymało 45,16% poparcia, 4 listopada zmierzyli się Fryderyk Kapinos z PiS (I tura: 9 126 głosów) oraz Jacek Wiśniewski startujący z KW Razem dla Ziemi Mieleckiej (I tura: 6 921 głosów). Pomimo początkowej przewagi F.Kapinosa, w II turze większa mobilizacja wystąpiła ze strony elektoratu popierającego Jacka Wiśniewskiego. Na kandydata PiS głos oddało o 949 więcej osób niż w I turze, natomiast J. Wiśniewski zebrał o 5302 głosów więcej, co dało mu wygraną w Mielcu z wynikiem 54,82%. Frekwencja w I turze wyniosła 50,19% i wzrosła w porównaniu do 2014 r. o 9,37 p.p.

Kolejnym miastem z silnym poparciem PiS w wyborach do sejmu jest Radom. Tam w 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość otrzymało 41,73%. W tegorocznych wyborach samorządowych po zaciętej II turze urząd prezydenta objął Radosław Witkowski (KWW Radosława Witkowskiego Koalicja na rzecz zmian). Jego głównym rywalem był Wojciech Skurkiewicz z PiS. W I turze kandydaci zdobyli odpowiednio: 39445 (R.Witkowski) i 35043 głosów (W. Skurkiewicz). W II turze W. Skurkiewicz zebrał o 4970 głosów więcej niż w I turze głosowania, natomiast liczba osób popierających R.Witkowskiego wzrosła o 7205, co w ostatecznym rozrachunku dało mu zwycięstwo z wynikiem 53,93%. W Radomiu frekwencja wyborcza w I turze wzrosła o 11,01% i wyniosła 52,84%. Warto zauważyć, że Skurkiewicz otrzymał w II turze o 7208 głosów więcej, niż Witkowski w 2014 roku, gdy zostawał prezydentem – nawet to nie pomogło mu wygrać wybory.

W Tarnowie prezydentem ponownie został Roman Ciepiela, pokonując w II turze kandydata PiS Kazimierza Koprowskiego. W tym mieście w wyborach do parlamentu w 2015 r. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 42,08%. W I turze tegorocznych wyborów samorządowych frekwencja wyborcza wyniosła 49,13% (wzrost w stosunku do 2014 r. o 8,81 p.p.). R. Ciepiela otrzymał 18 496, natomiast K. Koprowski 14 532 głosów. W II turze poparcie względem obydwu kandydatów wzrosło, jednak większa część mieszkańców Tarnowa opowiedziała się za Romanem Ciepielą. W II turze otrzymał on 22398 (wzrost o 3902)  a K. Koprowski 16147 głosów (wzrost o 1615) tutaj podobnie jak w Radomiu ilość głosów kandydata PIS wystarczyłaby do wygrania wyborów w 2014 roku, jednak teraz przy większej mobilizacji okazało się to za mało.

Nieznaczny wzrost frekwencji W Tarnobrzegu, Przemyślu i Stalowej Woli

Najmniejszy wzrost frekwencji w wyborach samorządowych w porównaniu do 2014 r. odnotowano w 3 miastach województwa podkarpackiego: Tarnobrzegu, Przemyślu i Stalowej Woli. W Tarnobrzegu, gdzie w wyborach do parlamentu PiS osiągnął 38,67%, w tym roku wybory w I turze wygrał startujący z własnego komitetu wyborczego Dariusz Bożek, osiągając wynik 51,65%. Frekwencja w tym mieście wyniosła 50,68% i wzrosła o 2,35 p.p. w stosunku do roku 2014. W Przemyślu w 2015 r. PiS uzyskał 42,05% poparcia. Prezydentem w tym roku został kandydat Kukiz’15 Wojciech Bakun, który pokonał w II turze Janusza Hamryszczaka z PiS, uzyskując wynik 74,84%. Frekwencja w Przemyślu wyniosła 48,81%, co stanowi wzrost o 3,53 p.p. w porównaniu do frekwencji sprzed 4 lat. W Stalowej Woli przy frekwencji na poziomie 48,82% reelekcję na stanowisko prezydenta otrzymał Lucjusz Nadbereżny z PiSu, który pokonał swojego jedynego kontrkandydata Andrzeja Szymonika (KWW Stalowowolskie Porozumienie Samorządowe) z wynikiem 72,93%. Frekwencja wyborcza w Stalowej Woli wyniosła w tym roku 45,15% i wzrosła o 3,67 p.p. W tym mieście w wyborach do Sejmu 3 lata temu PiS zdobył 48,39% głosów.

Brak kandydata PIS w II turze oznaczał największe spadki frekwencji między I a drugą turą

Koronnym dowodem, że w większości mobilizacja była związana z ruchem AntyPIS jest fakt, że największe spadki frekwencji pomiędzy I a II turą wystąpiły w miastach gdzie nie było zagrożenia, że może wygrać kandydat PIS. W miastach, w których doszło do dużych spadków frekwencji między I a II turą wyborów, żaden z kandydatów ubiegających się o urząd prezydenta w II turze nie reprezentował Prawa i Sprawiedliwości. Co ciekawe łączyło się to prawie wszędzie z porażkami kandydatów Koalicji Obywatelskiej.

W Legnicy w I turze wyborów frekwencja wyniosła 48,00%. Wówczas największe poparcie otrzymali: startujący z własnego komitetu wyborczego Tadeusz Krzakowski (15 546 głosów) oraz kandydat Koalicji Obywatelskiej Jarosław Rabczenko (9 715 głosów). W II turze frekwencja w Legnicy spadła i wyniosła 37,70%, a wybory zakończyły się zwycięstwem Tadeusza Krzakowskiego, który pokonał swojego rywala wynikiem 64,76% (18482 głosów) do 35,24% (10058 głosów). Podobna sytuacja miała miejsce w  Kaliszu, gdzie frekwencja w I turze wyniosła 52,86%, a do II tury przeszli: Krystian Kinastowski (KWW Wszystko i Samorządny Zgodnie dla Kalisza) z wynikiem 21,34% (8931 głosów) oraz Dariusz Grodziński (Koalicja Obywatelska) z wynikiem 19,95 (8350 głosów). W II turze w Kaliszu frekwencja spadła do 43,98%, a wybory wygrał Krystian Kinastowski osiągając 63,50% poparcia (21844 głosów). W Piotrkowie Trybunalskim różnica między I a II wyniosła  8,54 p.p. W I turze przy frekwencji na poziomie 54,46% najwyższe wyniki uzyskali Krzysztof Chojniak (KWW Krzysztofa Chojniaka Razem dla Piotrkowa) – 15511 głosów oraz Marlena Wężyk Głowacka (Koalicja Obywatelska) – 7601 głosów. W II turze, kiedy frekwencja spadła i wyniosła 45,92% najwięcej głosów zebrał Krzysztof Chojniak, który pokonał swoją rywalkę 65,80% (18203 głosów) do 31,50% (8372 głosów).

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z lokalną polityką