Polaryzacja: PiS kontra AntyPiS

Wyniki wyborów samorządowych były dla wielu osób zaskoczeniem. W naszym cyklu trzech artykułów staramy się odpowiedzieć na pytanie “co się stało?” i przedstawiamy trzy główne czynniki, które miały wpływ na wyniki wyborów prezydenckich. Zaczynamy od polaryzacji i stosunku elektoratów do kandydatów PiS jako czynnika, który najmocniej zadecydował o wyniku wyborów samorządowych. Wyraźny podział na dwa obozy: PiS i antyPiS, z poziomu polityki ogólnopolskiej przeniósł się także do miast.

Kraków i Gdańsk – reelekcje mimo chęci zmiany

Prawo i Sprawiedliwość, które po wyborach w 2014 r. miało swoich prezydentów w 11 miastach zmniejszyło swój stan posiadania do zaledwie 4 miast (Zamość, Otwock, Chełm, Stalowa Wola). Zadziałał tutaj mechanizm, który niejednokrotnie opisywaliśmy na Lokalnej Polityce w artykułach o silnej polaryzacji i prezydentach miast z PiS.

W Krakowie Jacek Majchrowski sprawuje urząd od 2002 r. i tym samym będzie to jego piąta kadencja w fotelu prezydenta miasta. Wydawało się, że wieloletnie kierowanie miastem, widoczne zmęczenie, a także brak realnej kampanii to dogodny moment na zmianę prezydenta w Krakowie. Jednak w II turze wyborów J. Majchrowski pewnie pokonał kandydatkę Prawa i Sprawiedliwości Małgorzatę Wassermann stosunkiem głosów 61,94% do 38,06%. W świetle takiego rozstrzygnięcia tym ciekawsze wydają się wyniki badania Instytutu Badań Samorządowych z października 2018 r., w którym 70,32% krakowian pytanych o to, czy w razie wygranej Jacka Majchrowskiego powinna to być jego ostatnia kadencja odpowiedziało „Raczej tak” i „Zdecydowanie tak”. Jeszcze ciekawsze jest zestawienie odpowiedzi osób deklarujących głosowanie na Jacka Majchrowskiego w II turze. Wśród jego zwolenników chęć, by była to jego ostatnia kadencja zadeklarowało 64,20%.

W tym samym badaniu 69,11% osób wskazało, że w mieście potrzebna jest zmiana (suma odpowiedzi „Raczej tak” i „Zdecydowanie tak”). Jest to niewiele mniej niż w badaniu w Kielcach, gdzie 79,96% mieszkańców Kielc deklarowało chęć zmiany w mieście i faktycznie zmieniło prezydenta wybierając Bogdana Wentę.  

Podobną sytuację możemy zaobserwować w Gdańsku, gdzie Paweł Adamowicz wygrał z kandydatem PiS Kacprem Płażyńskim 64,80% do 35,20%. Paweł Adamowicz rządzi Gdańskiem od 1998 r. i obecna kadencja będzie jego szóstą. Jednak gdańszczanie pytani przez IBS o to, czy obecna kadencja Pawła Adamowicz powinna być jego ostatnią odpowiedzieli „Raczej tak” i „Zdecydowanie tak” w 51,59%. Wśród wyborców Pawła Adamowicza w II turze chęć, by była to ostatnia kadencja prezydenta zadeklarowało 36,56%. Jednocześnie na pytanie czy w mieście potrzebna jest zmiana twierdząco odpowiedziało 62,55% mieszkańców (suma odpowiedzi „Raczej tak” i „Zdecydowanie tak”).

W sondażu IBS, który zakładał potencjalną II turę Pawła Adamowicza i Jarosława Wałęsy nie było zdecydowanego rozstrzygnięcia (na P. Adamowicza chciało głosować 47,08%, na J. Wałęsę 41,61% gdańszczan, a niezdecydowanych było 11,31% mieszkańców). Pokazuje to jak mogły wyglądać starcia długoletnich prezydentów, gdyby w II turze znaleźli się kandydaci którzy nie wpisywali się w polaryzację PiS/ AntyPiS.

Zwycięstwa już w I turze

To właśnie roli polaryzacji i silnej mobilizacji elektoratów antyPiS przypisać możemy wiele rozstrzygnięć wyborczych, które nastąpiły już w I turze wyborów 21 października. Głównym konkurentem Hanny Zdanowskiej w Łodzi był Waldemar Buda. W Poznaniu na II turę z Jackiem Jaśkowiakiem szansę miał Tadeusz Zysk. W Lublinie głównym konkurentem Krzysztofa Żuka był Sylwester Tułajew, a w Białymstoku Tadeuszowi Truskolaskiemu zagrozić mógł tylko Jacek Żalek. Wspólnym mianownikiem tych wszystkich kontrkandydatów był start pod szyldem Prawa i Sprawiedliwości. I to właśnie on przekreślił ich szanse na znalezienie się w II turze wyborów i zagwarantował pewne reelekcje prezydentom miast już w I turze.

Na 10 miast z największym wzrostem frekwencji w porównaniu z wyborami w 2014 roku, aż w 9 miastach głównym konkurentem lidera był kandydat z PiS i w 6 z nich wybory zakończyły się już w I turze.

Najbardziej czytelnym tego przykładem jest Warszawa w której żadna firma badawcza, poza Instytutem Badań Samorządowych, nie wskazywała szansy na wygranie wyborów przez Rafała Trzaskowskiego już w I turze. Warszawa to drugie miasto pod względem wzrostu frekwencji w porównaniu z 2014 rokiem.

Brak przepływu elektoratów PiS/AntyPiS

Najczęstszym przykładem na brak przepływu elektoratu były wybory, w których z kandydatem PiS spotkał się kontrkandydat z KO lub inny, kojarzony z blokiem AntyPiS lub po prostu kandydat niezależny. Wtedy zachodził bardzo prosty mechanizm, kandydat PiS mógł liczyć wyłącznie na głosy wyborców swojej partii oraz ewentualnie na część elektoratu Kukiz’15. We wszystkich badanych miastach przepływy w II turze na kandydatów PiS wśród wyborców innych partii praktycznie nie występowały.

W Gdańsku Kacper Płażyński mógł liczył tylko na 2% wyborców PO, a Małgorzata Wassermann w Krakowie na mniej niż 1% wyborców PO i Nowoczesnej. Kluczem w takich miastach był rozkład głosów w wyborach do Sejmu w 2015 roku. Kandydaci w miastach gdzie PiS miał ponad 40% głosów mogli realnie powalczyć o zwycięstwo, tam gdzie byli poniżej tego poziomu byli skazani na porażkę. Dlaczego w zdecydowanej większości kandydatom PiS w miastach, w których partia cieszy się ponad 40% poparciem się to nie udało, piszemy w kolejnym artykule o mobilizacji i wysokiej frekwencji.

Lista miast, w których kandydaci AntyPIS mieli przewagę jest długa: Bielsko Biała i wygrana kandydat KO Jarosława Klimaszewskiego. Konin i wygrana kandydata KO Piotra Korytkowskiego czy Włocławek z wygraną Marka Wojtkowskiego.

Polaryzacja odegrała także rolę w tych miastach, gdzie w II turze zabrakło kandydata PiS. Elektorat miał jednak decydujący wpływ na wyniki II tury w wielu miastach działając na tej samej zasadzie, że wyborca PiS nie akceptował kandydata Koalicji Obywatelskiej.

Przykładami miast, w których elektorat PiS zadecydował o wyniku wyborów są m.in. Legnica, Kalisz i Zabrze. We wszystkich przypadkach elektorat wyborców PiS opowiedział się przeciwko kandydatowi KO przeważając szalę na korzyść konkurenta. Z jednej strony wieloletniego prezydenta Tadeusza Krzakowskiego, z drugiej startującego po raz pierwszy Krystiana Kinastowskiego a także na korzyść Małgorzaty Mańskiej-Szulik obecnej prezydent Zabrza.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z lokalną polityką